Zawiła retoryka partii Gruzińskie Marzenie dotycząca UE

00:00
Zawiła retoryka partii Gruzińskie Marzenie dotycząca UE
Please rate your listening experience

Partia rządząca w Gruzji przyjmuje coraz bardziej wrogą retorykę w stosunku do UE i Zachodu, a jednocześnie próbuje stłumić opozycję. Przed wyborami prokremlowskie źródła w tym kraju ochoczo podchwyciły retorykę rządu.

W ostatnich latach proeuropejski charakter partii rządzącej Gruzińskie Marzenie (GM) gwałtownie osłabł, pokazując pogłębiający się rozdźwięk między przywódcami Gruzji a jej zachodnimi sojusznikami. Po odmowie dołączenia do unijnych sankcji przeciwko Rosji po niesprowokowanej, pełnoskalowej inwazji na Ukrainę, przywódcy GM zaczęli stopniowo dystansować się od wcześniejszych prounijnych postulatów, choć publicznie mówili co innego. Od tamtej pory retoryka GM ewoluowała w kierunku coraz bardziej otwartych i zdecydowanych oskarżeń pod adresem Zachodu – zwłaszcza USA i UE. W niniejszym artykule prześledzimy tę zmianę kierunku i pokażemy coraz większą zbieżność stosowanej retoryki z prokremlowskimi narracjami dezinformacyjnymi i manipulacjami.

Ubieganie się o członkostwo

Paradoksalnie odchodzenie GM od prounijnego kierunku nasiliło się po tym, jak Gruzja wraz z Ukrainą i Mołdawią wystąpiła w marcu 2022 roku z wnioskiem o członkostwo w UE. Liderzy GM byli absolutnie przekonani, że Gruzja zasługuje na status kraju kandydującego, tymczasem opinia wydana przez Komisję Europejską 23 czerwca 2022 r. mówi jedynie o przyznaniu jej „perspektywy europejskiej”, określając dwanaście priorytetowych obszarów, którymi Gruzja musi się zająć, zanim zrobi kolejny krok na drodze do akcesji.

Partia GM z wyprzedzeniem zaczęła szukać kozła ofiarnego, aby zasiać wątpliwości dotyczące wyniku, rozpowszechniając fałszywe narracje i teorie spiskowe. Znalazły się wśród nich zarzuty, jakoby politycy opozycji i organizacje społeczeństwa obywatelskiego aktywnie agitowały przeciwko kandydowaniu Gruzji do UE, a także twierdzenia, że Gruzja była lepiej przygotowana do wstąpienia do UE niż Ukraina i Mołdawia, co miało sugerować, że Gruzja bardziej zasługuje na status kandydata. Przedstawiciele GM otwarcie uderzali też w niektórych unijnych urzędników i instytucje. Oskarżano na przykład Europejską Partię Ludową (EPL) o blokowanie europejskiej integracji Gruzji. Zwracano także uwagę na kilku krytycznie nastawionych europosłów, zarzucając im „atakowanie rządu wybranego przez naród” i „agresywną ingerencję” w wewnętrzne sprawy Gruzji.

Zanim Rada Europejska wydała decyzję o przyznaniu Gruzji perspektywy europejskiej, przywódcy GM próbowali umniejszać znaczenie statusu kraju kandydującego, przekonując, że jest on ważny, ale w gruncie rzeczy ma jedynie wartość symboliczną. Ówczesny premier Irakli Garibaszwili starał się nawet wywierać presję na UE, zapowiadając, że „ujawni wszystko i powie wszystko społeczeństwu”, jeśli decyzja UE w sprawie statusu kraju kandydującego dla Gruzji byłaby „niesprawiedliwa” i „obrażałaby nasz kraj i naszych ludzi”.

Po tym, jak Rada Europejska wydała decyzję, przedstawiciele GM wzmocnili jeszcze antyunijną retorykę w pełni wpisującą się w obecną już wcześniej narrację, która głosiła, że integracja europejska Gruzji musiałaby się dokonać kosztem nałożenia sankcji na Rosję i przystąpienia do wojny. Przekonywali oni, że Gruzja jest „karana” za to, że nie ulega zachodnim żądaniom konfrontacji militarnej z Rosją.

Podzielone Gruzińskie Marzenie

Niedługo po tym, jak UE przyznała Gruzji „europejską perspektywę” zamiast statusu kraju kandydującego, kilku członków Gruzińskiego Marzenia wystąpiło z tej partii, twierdząc, że chcą „bardziej otwarcie informować społeczeństwo” na temat tego, co tak naprawdę stoi za decyzją UE. Posłowie Ci zaczęli prowadzić aktywną kampanię przeciwko UE i USA, rozpowszechniając antyzachodnie narracje, które sugerowały, że Gruzja nie otrzyma statusu kraju kandydującego, jeśli nie zaangażuje się w wojnę lub nie nałoży sankcji na Rosję. Posłowie Ci utworzyli ruch społeczny pod nazwą Siła Ludu (Khalkhis Dzala), który ma rzekomo „bronić” reputacji zachodnich instytucji w Gruzji poprzez ujawnianie prawdziwych struktur władzy nimi kierujących.

W praktyce jednak otwarcie krytykuje on USA i UE, w tym ich przedstawicieli w Gruzji oraz europejskich i amerykańskich urzędników. Na przykład po tym, jak ambasada USA odniosła się z dezaprobatą do ustawy dotyczącej nadzoru, Siła Ludu oskarżyła ambasadę o wykorzystywanie swoich „agentów” do wzniecania niepokojów w kraju, pogłębiania polaryzacji i naciskania na zmianę rządu, co mogłoby doprowadzić do otwarcia drugiego frontu przeciwko Rosji. Mimo że Siła Ludu szczególnie głośno wypowiadała się przeciwko USA, często krytykowała także instytucje UE, w szczególności w odpowiedzi na sceptyczne uwagi UE dotyczące działań gruzińskiego rządu. Siła Ludu służyła przede wszystkim do krytykowania zachodnich partnerów Gruzji, umożliwiając jednocześnie partii rządzącej GM zachowanie pozornie prozachodniej i proeuropejskiej retoryki.

Ustawa o zagranicznych agentach

W 2023 roku Siła Ludu zgłosiła projekt ustawy w sprawie „zagranicznych agentów”, skierowanej przeciwko organizacjom społeczeństwa obywatelskiego w Gruzji i podobnej do ustawy obowiązującej już w Rosji. Mimo że projekt spotkał się z powszechną krytyką na poziomie lokalnym i międzynarodowym i wywołał dużą falę protestów społecznych, partia rządząca forsowała tę ustawę, podkreślając jej rzekome korzyści.

Działaniom legislacyjnym towarzyszyła kampania oszczerstw skierowana przeciwko gruzińskim organizacjom społeczeństwa obywatelskiego i mediom, zwłaszcza tym, które zwracają uwagę na niedociągnięcia rządu. Pojawiały się również oskarżenia pod adresem Zachodu. W odpowiedzi na krytykę ustawy o zagranicznych agentach, przedstawiciele Siły Ludu oskarżali zachodnich sojuszników o „niejawną okupację Gruzji”.

Choć w 2023 roku gruziński parlament po powszechnej krytyce publicznej i masowych protestach odrzucił w drugim czytaniu ustawę o zagranicznych agentach, ataki słowne na organizacje społeczeństwa obywatelskiego, organizacje typu watchdog, weryfikatorów faktów, dziennikarzy śledczych i innych krytyków rządu nie ustały. Irakli Kobachidze, ówczesny lider Gruzińskiego Marzenia, deprecjonował protesty przeciwko ustawie, twierdząc, że ich uczestnicy to wyznawcy ideologii „liberalnego faszyzmu”. Ruch Siła Ludu powtarzał później te wypowiedzi, nazywając nawet Zachód „partią globalnej wojny” i oskarżając go o finansowanie „liberalnego faszyzmu” w Gruzji za pośrednictwem oficjalnych instytucji UE i USA.

Powrót do kwestii statusu kraju kandydującego

Narracja GM głosząca, że Gruzja znacząco wyprzedza Ukrainę i Mołdawię i bardziej zasługuje na status kraju kandydującego do UE niż te kraje, przybrała na sile w 2023 roku, kiedy zbliżał się termin kolejnej decyzji w sprawie przyznania Gruzji statusu kandydata. Przedstawiciele GM regularnie zarzucali teraz UE niesprawiedliwość w różnych kwestiach, twierdząc, że proces przyjmowania nowych członków nie opiera się na osiągnięciach i że UE stosuje podwójne standardy. Ówczesny premier Irakli Garibaszwili powiedział na przykład, że UE popełniłaby błąd odmawiając Gruzji statusu kraju kandydującego, a lider GM w tamtym czasie, Kobachidze, przekonywał, że decyzja odmowna pogłębi polaryzację w tym kraju.

Także inne narracje GM prewencyjnie zrzucały winę na „partię globalnej wojny”. Choć gruziński rząd twierdził, że zajął się 12 priorytetowymi obszarami wskazanymi przez Komisję Europejską, GM dalej przekonywało, że „partia globalnej wojny” może starać się uniemożliwić Gruzji otrzymanie statusu kraju kandydującego, próbując w ten sposób zrzucić odpowiedzialność za potencjalnie niekorzystny wynik dla tego kraju.

Podczas gdy GM z wyprzedzeniem szukało wymówek, władze eskalowały swoją retorykę. Gruzińska Służba Bezpieczeństwa (SSSG) wydała oświadczenie, w którym zarzucała „pewnej grupie osób z Gruzji i spoza Gruzji” udział w rzekomym spisku na rzecz destabilizacji kraju i wywołania niepokojów społecznych, co miało doprowadzić do „siłowego obalenia rządu”. SSSG sugerowała, że spisek ten może zmaterializować się po wydaniu decyzji w sprawie statusu kraju kandydującego dla Gruzji i twierdziła, że jego realizację koordynują i wspierają finansowo „obce kraje”.

Niedługo później służba bezpieczeństwa wydała kolejne oświadczenie, w którym ujawniła szczegóły rzekomego spisku. Twierdzono, że trzech serbskich szkoleniowców, którzy przybyli do Gruzji w ramach programu finansowanego przez USAID, aktywnie rekrutowało i szkoliło aktywistów, przygotowując ich do przeprowadzenia brutalnego zamachu stanu. Podkreślano, że osoby te były powiązane z ośrodkiem CANVAS (Centre for Applied Non-Violent Actions and Strategies – Centrum ds. Stosowania Działań i Strategii Bez Przemocy), powtarzając wcześniejsze zarzuty, jakoby CANVAS przygotowywał grupy młodzieżowe do „scenariusza rewolucyjnego”, który ma rzekomo zostać zrealizowany między październikiem i grudniem 2023 roku.

Wymienione „rewelacje” służb bezpieczeństwa wywołały reakcję Gruzińskiego Marzenia, którego przywódcy wzmacniali te tezy. Wydarzenie zorganizowane przez (internetowe źródło) Indigo i wspierane przez Fundacja im. Friedricha Eberta doprowadziło partię rządzącą do wniosku, że organizacje społeczeństwa obywatelskiego finansowane przez Zachód planują „działania rewolucyjne” w Gruzji i że podmioty te uniemożliwiły przyjęcie ustawy o zagranicznych agentach w marcu 2023 roku, aby ukryć swoje plany. Oskarżano Zachód o finansowanie radykalizmu i agendy rewolucyjnej.

Nawet po tym, jak w grudniu 2023 roku przyznano Gruzji status kraju kandydującego, Gruzińskie Marzenie kontynuowało swoją antyzachodnią i antyunijną retorykę.

Agenci zagraniczni 2.0

Pomimo ostrej krytyki projektu ustawy o zagranicznych agentach w 2023 r. i wbrew obietnicom, że nie będzie powrotu do tej ustawy, w kwietniu 2024 roku Gruzińskie Marzenie ponownie przedłożyło tę ustawę. Towarzyszyły temu wypowiedzi ostro atakujące gruzińskie organizacje społeczeństwa obywatelskiego, które oskarżano o próbę obalenia władzy i wciągnięcia kraju w wojnę z Rosją, domagając się jednocześnie większej transparentności w kwestii ich zagranicznego finansowania. GM wysunęło także zarzut pod adresem Europejskiego Funduszu na rzecz Demokracji o rzekomą ingerencję w wybory w 2024 roku.

Ponowne przedłożenie ustawy wywołało falę krytyki w kraju i za granicą, gdy tymczasem podmioty wspierane przez Kreml popierały stanowisko GM. Antyzachodnia retoryka przedstawicieli GM nasilała się, a osoby takie, jak były premier Gruzji i multimiliarder Bidzina Iwaniszwili oskarżali tzw. zachodnią „partię globalnej wojny” o mieszanie się w sprawy Gruzji i próby osłabiania suwerenności tego kraju przy pomocy organizacji społeczeństwa obywatelskiego. W odpowiedzi na protesty przeciwko tej ustawie, GM zorganizowało prorządowy wiec, na którym Iwaniszwili oskarżał Zachód o traktowanie Gruzji i Ukrainy jak „mięso armatnie” i obwiniał zachodnie służby wywiadowcze o ingerowanie w gruzińską politykę.

Przedstawiciele Gruzińskiego Marzenia bagatelizowali także rezolucję Parlamentu Europejskiego potępiającą ustawę. Przewodniczący parlamentu, Szalwa Papuaszwili, nazwał tę rezolucję nieistotną i obraźliwą, co potem powtórzyli także premier Irakli Kobachidze i inni przywódcy GM. Sekretarz generalny GM Kacha Kaladze nazwał rezolucję „żenującą stratą papieru”, a wicepremier Tea Culukiani zasugerowała, że jest to forma ukarania Gruzji za jej niezależność.

Po tym, jak prominentni europosłowie wystosowali list do szefa unijnej dyplomacji Josepa Borrella, w którym postulowali, by rozważył on zawieszenie statusu Gruzji jako kraju kandydującego do UE z powodu brutalnego tłumienia protestów przeciwko ustawie o zagranicznych agentach, przywódcy GM próbowali podważać wiarygodność tych europosłów. Przewodniczący Papuaszwili stwierdził, że status Gruzji nie jest zagrożony i podał w wątpliwość intencje europosłów, nazywając ich zwolennikami Zjednoczonego Ruchu Narodowego, a Maka Boczoriszwili oskarżyła europosłów o próbę wywołania protestów.

Przedstawiciele partii rządzącej i osoby z nimi powiązane również oczerniały europejskich urzędników po tym, jak wzięli oni udział w wiecu protestacyjnym przeciwko tej ustawie w Tbilisi. Ich udział w proteście przedstawiali jako niedopuszczalną ingerencję, która wspiera opozycję. Niektórzy przekonywali, że obecność unijnych dyplomatów UE i innych polityków na proteście była dowodem zewnętrznego zaangażowania w „rewolucję” i stanowiła poważną ingerencję w sprawy wewnętrzne tego kraju, przyczyniając się do „majdanizacji” i stanowiąc próbę wzmacniania „radykalnej, krajowej opozycji”. Inne narracje przedstawiały europejskich urzędników jako agentów „partii globalnej wojny”.

Kluczowa narracja propagandowa dotycząca przyjęcia kontrowersyjnej ustawy o zagranicznych agentach, którą wykorzystywała partia rządząca i jej sojusznicy, oskarżała UE i kraje Zachodu o podwójne standardy, ponieważ rzekomo obowiązują w nich lub są przyjmowane podobne przepisy. Przedstawiciele GM krytykowali także decyzję UE o wstrzymaniu części pomocy wojskowej dla Gruzji, przekonując, że jednocześnie szkodzi ona zachodnim interesom i stanowi posunięcie polityczne mające osłabić gruziński rząd.

Wybory w 2024 r.

Pomimo zapewnień ze strony przedstawicieli GM, że rząd nigdy nie rozpowszechniał dezinformacji skierowanej przeciwko UE i USA ani nie zarzucał im, że próbują otworzyć drugi front, wybory zaplanowane na 26 października 2024 r. spowodowały dalsze nasilanie się antyzachodniej retoryki Gruzińskiego Marzenia.

Założyciel Gruzińskiego Marzenia, Bidzina Iwaniszwili, rozpoczął kampanię, w której powrócił do ostrzeżeń i straszenia tzw. „partią globalnej wojny”, czyli siłą, mającą rzekomo wciągnąć Gruzję w wojnę z Rosją. Wskazywał na grupy opozycyjne, w szczególności Zjednoczony Ruch Narodowy i organizacje społeczeństwa obywatelskiego, jako agentów tej rzekomej siły, utrzymując, że realizują one zagraniczne interesy, które służą wywołaniu niepokojów i powrotu do władzy Zjednoczonego Ruchu Narodowego. Iwaniszwili nazywał zbliżające się wybory „referendum” w sprawie pokoju lub wojny, przedstawiając Gruzińskie Marzenie jako jedynego rzeczywistego gwaranta pokoju, a partie opozycyjne jako podmioty służące interesom zewnętrznym. W swoich wystąpieniach przekonywał, że GM pokona te „wojenne” siły, które od lat dążą do sprowokowania konfliktu w Gruzji. Iwaniszwili podkreślał, że „partia globalnej wojny” wywiera znaczący wpływ na amerykańskich i europejskich biurokratów i działa wbrew interesom narodowym Gruzji pod przykrywką UE i USA.

Pomimo wrogiej retoryki Iwaniszwili próbował balansować na granicy: dał do zrozumienia, że GM jest zdeterminowane, aby chronić reputację zachodnich sprzymierzeńców Gruzji, gdy tymczasem część administracji USA i UE stara się doprowadzić do zmiany gruzińskiego rządu. Zamiast obwiniać bezpośrednio UE i USA, zrzucił odpowiedzialność na tzw. „partię globalnej wojny”, która rzekomo kontroluje tamtejsze rządy.

Antyzachodni przekaz stał się kluczowym elementem taktyki partii Gruzińskie Marzenie i jej sprzymierzeńców z Siły Ludu, których przywódcy wielokrotnie oskarżali swoich zachodnich sojuszników o ingerowanie w wewnętrzne sprawy Gruzji. Przedstawiciele tych partii sugerowali, że zagraniczne podmioty próbowały wpływać na proces wyborczy, finansowały kampanię opozycji, wykorzystując do tego celu nielegalne środki, planowały unieważnić wyniki wyborów i próbowały przygotowywać zamach stanu prowadzący do utworzenia uległego rządu, który poparłby militarną konfrontację z Rosją. Gruzińskie marzenie, zwracając się do wyborców, przedstawiało głosowanie jako wybór między pokojem a wojną, „liberalnym faszyzmem” a tradycyjnymi wartościami, niepodległością narodową a zagraniczną kontrolą, między mroczną gruzińską przeszłością a jasną europejską przyszłością. Partia GM sugerowała, że jej porażka w wyborach mogłaby doprowadzić do przejęcia kontroli nad Gruzją przez obce siły, czego skutkiem byłaby wojna.

Od początku kampanii wyborczej przedstawiciele Gruzińskiego Marzenia podejmowali też wzmożone wysiłki, aby dyskredytować organizacje międzynarodowe i obserwatorów wyborów, oskarżając ich o wspieranie opozycji i ingerencję w wybory. Prokremlowskie źródła wykorzystują zmieniającą się retorykę GM.

Stopniowe odchodzenie Gruzińskiego Marzenia od prounijnego nastawienia i zmiana tonu wobec UE przygotowały solidny grunt dla prokremlowskich podmiotów, umożliwiając im forsowanie rosyjskiej agendy w Gruzji. Prokremlowskie źródła brały szczególnie aktywny udział w podsycaniu antyunijnych nastrojów i promowaniu antyunijnego przekazu dotyczącego najważniejszych wydarzeń, takich jak decyzje UE związane z procesem integracji europejskiej Gruzji.

Opóźniony status kraju kandydującego

Od czasu wystąpienia przez Gruzję z wnioskiem o członkostwo w UE, prokremlowskie źródła stale próbowały kwestionować europejską integrację tego kraju, siejąc wątpliwości dotyczące szans Gruzji na członkostwo, dyskredytując status kandydata i biorąc na celownik urzędników UE i europosłów krytycznych wobec działań GM.

Jednym z najczęstszych prokremlowskich tematów, zwłaszcza zanim przyznano Gruzji status kraju kandydującego, były próby umniejszania jego znaczenia, czemu towarzyszyły stwierdzenia, że taki status ma jedynie wartość symboliczną i nie daje Gruzji żadnych realnych korzyści. Niektóre narracje przekonywały, że status kandydata spowoduje nałożenie na Gruzję nowych obciążeń i zobowiązań, nie przynosząc w zamian korzyści ze strony UE.

Prokremlowskie źródła podsycały również obawy, że UE nigdy nie przyjmie Gruzji do grona państw członkowskich. Wiele podmiotów o otwarcie prokremlowskich poglądach przekonywało także, że członkostwo w UE będzie od Gruzji wymagało zalegalizowania „małżeństw jednopłciowych”, a szerzej – że członkostwo oznaczałoby odrzucenie gruzińskiej tożsamości, tradycyjnych wartości i prawosławia. W ten sposób chciano więc ukazać dążenie do integracji europejskiej jako zdradę „prawdziwej gruzińskości”.

Po wydaniu przez UE w czerwcu 2022 r. decyzji o przyznaniu Gruzji europejskiej perspektywy (ale nie statusu kraju kandydującego), niektóre prokremlowskie źródła oskarżały opozycję o działania przeciwko statusowi kraju kandydującego ze względu na własne interesy, twierdząc, że przyczyniło się to do podjęcia przez UE takiej decyzji. Spekulowali nawet, że opozycja próbuje wywołać w kraju ruch podobny do Majdanu. Decyzja UE wywołała nową falę antyunijnej retoryki rozpowszechnianej przez prokremlowskie źródła, które powtarzały kluczowe hasła propagandowe głoszone wcześniej przez rządzącą partię GM.

Już w 2022 roku prokremlowskie źródła intensywnie forsowały pogląd, jakoby różne siły zagraniczne i wewnętrzne naciskały na Gruzję, aby doprowadzić do otwarcia „drugiego frontu” przeciwko Rosji. Narracje te przekonywały, że Zachód postrzega Gruzję jako strategiczne narzędzie do konfrontacji z Rosją, które ma służyć interesom USA i Europy. USA chcą rzekomo utrzymywać stały punkt na południowej granicy Rosji. Podobne twierdzenia związane z oczekiwaniem na przyznanie Gruzji statusu kraju kandydującego sugerowały, że choć Zachód może nie nawołuje otwarcie do wojny, to jednak daje do zrozumienia, iż otwarcie drugiego frontu może być konieczne do zatwierdzenia gruzińskiej kandydatury. Inne narracje głosiły, że zachodnie wsparcie finansowe służyło głównie finansowaniu protestów i zamieszek w Gruzji, popychając kraj w kierunku konfliktu i prowadząc potencjalnie do takiego samego losu, jaki spotkał Ukrainę.

Ustawa o zagranicznych agentach

Prokremlowskie źródła mocno wspierały GM w publicznych atakach na organizacje społeczeństwa obywatelskiego w Gruzji po przyjęciu kontrowersyjnej ustawy o zagranicznych agentach. Próbowały dyskredytować te organizacje, przedstawiając je jako narzędzia zachodniego wpływu. Niektórzy przekonywali, że organizacje te pełniły często rolę zagranicznych agencji wywiadowczych i działały wbrew interesom Gruzji, nazywając je zagranicznymi agentami, którzy otrzymują wsparcie finansowe w zamian za osłabianie swojego kraju.

Inni z kolei dowodzili, że wiele organizacji społeczeństwa obywatelskiego realizuje interesy konkretnych partii politycznych, zwłaszcza interesy Zjednoczonego Ruchu Narodowego. Niektóre prokremlowskie źródła nawoływały nawet do zaostrzenia ustawy o zagranicznych agentach, wzywając do penalizacji i całkowitego zakazu zagranicznego finansowania organizacji społeczeństwa obywatelskiego i mediów.

Po wizycie w Gruzji Wysokiego Przedstawiciela Josepa Borrella we wrześniu 2023 roku, źródła te nagłaśniały twierdzenie jakoby USA i UE aktywnie przygotowywały zamieszki w Gruzji, przekonując, że odmowa statusu kraju kandydującego mogłaby zostać wykorzystana do destabilizacji i przygotowywałaby grunt pod zamach stanu – „kolorową rewolucję” – sterowaną przez siły Zachodu. Rozpowszechniano opinię, że wizyta Borrella miała służyć dopingowaniu i konsolidowaniu sił opozycyjnych w celu mobilizowania ludzi do protestów w dalszej części tego roku.

Status kraju kandydującego

Po tym, jak w grudniu 2023 roku przyznano Gruzji status kraju kandydującego, w 2024 roku prokremlowskie źródła dalej prowadziły działania mające na celu dyskredytowanie UE, przedstawianie statusu kandydata wyłącznie jako symbolicznego i podsycanie sceptycyzmu wobec Unii Europejskiej. Przypomniały także narracje, że jedynym namacalnym skutkiem bycia krajem kandydującym do UE było rzekomo zwiększenie finansowania organizacji społeczeństwa obywatelskiego, które wywierają presję na rząd, nie przynosząc jednak realnych korzyści Gruzinom. Wzmiankowane źródła przekonywały, że zalecenia UE mają na celu utrzymywanie Gruzji pod kontrolą Zachodu i przedstawiały UE jako siłę „faszystowską”, sprzeciwiającą się Bogu i cerkwi prawosławnej.

Pojawiały się również prokremlowskie narracje, które były bardzo krytyczne wobec partii Gruzińskie Marzenie i rządu. Ultrakonserwatywna, skrajnie prawicowa telewizja Alt-Info interpretowała podróż premiera Iraklego Kobachidze do Brukseli jako znak „targu” dobitego z UE, twierdząc, że rząd GM zgodził się złagodzić swoją antyunijną retorykę i rozważyć koalicję rządową zgodną z zachodnimi interesami. W ramach tego domniemanego porozumienia UE zrezygnowałaby z ataków na Bidzinę Iwaniszwilego, przenosząc uwagę na konserwatywne grupy w Gruzji.

Jednak późniejsze działania GM szybko doprowadziły do ponownej zbieżności prokremlowskich narracji z retoryką rządu. Najpierw GM ogłosiło projekt ustawy przeciwko „propagandzie LGBTI”, a potem ponownie przedłożyło kontrowersyjną ustawę o zagranicznych agentach, tym razem pod nową nazwą. Prokremlowskie źródła nie tylko zachwalały te posunięcia, ale też zadeklarowały gotowość do obrony ustawy „przeciwko propagandzie LGBTI”, nawet siłą. Wypowiadały się też za potrzebą „transparentności” w finansowaniu zagranicznym i promowały ustawę o zagranicznych agentach jako środek wzmacniania suwerenności narodowej. Powtarzały tym samym retorykę rządu, zgodnie z którą ustawa jest niezbędna dla transparentności, i krytykę organizacji społeczeństwa obywatelskiego uważanych za zagranicznych agentów. Narracje te wskazywały również, że podobne przepisy obowiązują w krajach zachodnich, odpowiadając w ten sposób sceptycznie nastawionym osobom, które twierdziły, że jest to ustawa w „rosyjskim stylu”. Ten przekaz był ściśle powiązany z prorządową retoryką w Gruzji.

Wybory w 2024 r.

Przed wyborami do parlamentu, które odbędą się 26 października, prokremlowskie źródła zaczęły powtarzać retorykę partii rządzącej. Twierdziły one, że Zachód, w tym UE, będzie próbować podważać wynik wyborów, przedstawiając je jako sfałszowane, aby forsować scenariusz rewolucyjny i doprowadzić do obalenia obecnego rządu. Narracje te sugerowały, że Gruzja jest na skraju „kolorowej rewolucji” podobnej do ukraińskiego Majdanu i przekonywały, że zachodnia polityka dąży teraz do zdestabilizowania całego regionu postsowieckiego, w tym Kaukazu Południowego, i przekształcenia go we front antyrosyjski.

Według tej narracji Zachód dąży do zastąpienia partii Gruzińskie Marzenie prozachodnią elitą gotową do konfliktu z Rosją, aktywnie wspierając antyrządowe protesty i ruchy poprzez lokalne organizacje społeczeństwa obywatelskiego i inne grupy. Prokremlowskie źródła twierdziły ponadto, że tylko Rosja i Władimir Putin mogą zapobiec planowanemu zamachowi stanu w Gruzji.

Źródła te dalej kwestionowały szanse wstąpienia Gruzji do UE i namawiały do zweryfikowania europejskich aspiracji tego kraju. Przekonywały, że Unię Europejską kontroluje „partia globalnej wojny” i „państwo w państwie”, które są wrogo nastawione do interesu narodowego Gruzji, co sprawia, że członkostwo w UE jest niezgodne z interesami tego kraju. W ramach tej narracji krytykowano zapis w konstytucji potwierdzający europejskie i euroatlantyckie aspiracje Gruzji, nawołując do ich usunięcia.

Podsumowując, otoczenie informacyjne w Gruzji jest areną gorących dyskusji, w których prokremlowskie źródła i partia Gruzińskie Marzenie prezentują zbieżną retorykę, coraz częściej sięgając po antyunijne i antyzachodnie narracje dezinformacyjne. Nie dajmy się nabrać!

Odwiedzono 744 razy, 2 wizyty dzisiaj

 

ZASTRZEŻENIE PRAWNE

Przypadki umieszczone w bazie danych EUvsDisinfo opisują wiadomości znalezione w międzynarodowej przestrzeni informacyjnej, które uznano za przedstawiające stronniczy, wypaczony lub fałszywy obraz rzeczywistości oraz za służące rozpowszechnianiu istotnego prokremlowskiego przekazu. Niekoniecznie oznacza to, że wskazane media są powiązane z Kremlem lub że ich redakcje mają prokremlowskie poglądy, lub że celowo dążyły one do dezinformacji odbiorców. Materiały publikowane przez EUvsDisinfo nie stanowią oficjalnego stanowiska UE. Przedstawione informacje i opinie oparte są na doniesieniach medialnych i analizach przygotowanych przez grupę zadaniową East StratCom.

    %s

      PODZIEL SIĘ Z NAMI SWOJĄ OPINIĄ

      Informacje o ochronie danych *

        Subscribe to the Disinfo Review

        Your weekly update on pro-Kremlin disinformation

        Data Protection Information *

        The Disinformation Review is sent through Mailchimp.com. See Mailchimp’s privacy policy and find out more on how EEAS protects your personal data.

        🎵 Playlist