Wszystko w porządku
Podczas gdy kremlowskie „tęgie głowy” chcą pisać historię na nowo i przygotować się na świetlaną przyszłość, po piętach zdaje się deptać im przeszłość.
Pomniki, podobnie jak wszystko inne, co związane z historią, od dawna są wdzięcznym tematem dla prokremlowskich propagandystów. Jest to zrozumiałe, albowiem „kto rządzi przeszłością, w tego rękach jest przyszłość; kto rządzi teraźniejszością, w tego rękach jest przeszłość”, jak to ujął Orwell w swojej popularnej powieści 1984. Na potwierdzenie tej idei szef rosyjskiego wywiadu Siergiej Naryszkin postanowił ująć trwającą i nieuzasadnioną inwazję Rosji na Ukrainę również w kategoriach historycznych, twierdząc, nieco pokrętnie, że Rosja walczy o swoją „historyczną przyszłość”.
Burzenie pomników kłamstw z przeszłości
Od czasu rozpoczęcia przez Rosję wojny totalnej przeciwko Ukrainie w lutym 2022 roku kraje europejskie podejmują rozmaite kroki w celu dalszego zdystansowania się od nieuzasadnionej i krzywdzącej spuścizny sowieckiej.
Obejmują one przenoszenie lub burzenie pomników związanych z Sowietami, przypominających o kłamstwach z przeszłości, takich jak brutalna okupacja sowiecka, którą sowieccy, a później rosyjscy dezinformatorzy określali w orwellowskim stylu „wyzwoleniem”. Jak można się było spodziewać, kremlowskie źródła dezinformacyjne odpierają takie próby skorygowania obrazu przeszłości.
W Estonii na ten przykład główną uwagę przyciągnął pomnik radzieckiego czołgu T-34. Do 16 sierpnia stał w Narwie, najbardziej na wschód wysuniętym mieście Estonii, zamieszkałym przez dużą rosyjskojęzyczną większość. Czołg był drażliwym tematem już od jakiegoś czasu, jednak tym, co skłoniło mieszkańców do zgromadzenia się wokół pomnika w celu jego obrony, były rozsiewane w mediach społecznościowych pogłoski, według których 3 sierpnia miało dojść do jego demontażu. Natenczas nie zapadły jednak jeszcze żadne decyzje. Niezależnie od tego serwisy Baltnews, RuBaltic i pracownik telewizji RT zajmujący się krajami bałtyckimi szybko dolali oliwy do ognia i przystąpili do agitacji ludzi w mediach społecznościowych.
Po prawie dwóch tygodniach rząd Estonii zdecydował się przenieść czołg z przestrzeni publicznej z powodu narastających wokół niego napięć. W dniu 16 sierpnia teren wokół pomnika został zabezpieczony przez policję, a czołg pokojowo przeniesiony w inne miejsce.
Fakt ten nie umknął uwadze prokremlowskich propagandystów. Dla Mariji Zacharowej i rosyjskiego Kanału Pierwszego było to wymarzonym pretekstem, by znów uderzyć w Estonię, zwodniczo nazywając incydent zagrożeniem dla praw człowieka i demokracji, a estońskich polityków marionetkami w rękach anglosaskich panów (artykuł w EUvsDisinfo na ten temat dostępny jest tutaj).
Nie zważając na gniew wylewający się z prokremlowskich mediów dezinformacyjnych, kraje europejskie takie jak Polska oraz Łotwa kontynuują usuwanie pozostałych po czasach sowieckich pomników. Takie pomniki były z założenia projektowane i wznoszone w celu gloryfikacji sowieckiego imperializmu i zakłamania rzeczywistej historii zarówno współczesnym, jak i przyszłym pokoleniom.
„Denazyfikacja”, ale w wolniejszym tempie, a momentami także w odwrocie
Narracja dezinformacyjna fałszywie oskarżająca Ukrainę o nazizm wciąż należy do najbardziej rozpowszechnionych motywów w prokremlowskim ekosystemie dezinformacji. Wśród tych oskarżeń rozpowszechniane są np. filmy rzekomo dowodzące faszystowskich zachowań Ukrainy. Takie filmy są również promowane przez konta rosyjskich dyplomatów, m.in. przez pierwszego zastępcę stałego przedstawiciela Rosji przy ONZ oraz oficjalne konto ambasady rosyjskiej w Egipcie.

W dążeniach do wyjaśnienia braku znaczących postępów „specjalnej operacji wojskowej” prokremlowskie źródła dezinformacji sięgnęły po stosowaną wcześniej (w maju) narrację, według której rosyjskie wojsko celowo spowalnia tempo wojny, aby zminimalizować liczbę ofiar wśród ludności cywilnej.
Jednak ta narracja dezinformacyjna nie ma żadnego potwierdzenia w rzeczywistości, ponieważ codziennie pojawiają się dowody i przykłady przeciwne temu twierdzeniu, takie jak przerażający atak rakietowy na stację kolejową w Czapłynem w Dzień Niepodległości Ukrainy, w wyniku którego zginęło 25 osób, a ponad 30 zostało rannych. Atak miał miejsce niecałe 24 godziny po tym, jak rosyjski minister obrony Szojgu po raz kolejny skłamał, jakoby rosyjskie siły unikały celów cywilnych.
Pomimo wielokrotnych prób udobruchania swojego zwierzchnika na Kremlu, w tym przedstawionej prezydentowi Putinowi przez szefa FSO Wiktora Zołotowa naginającej rzeczywistość prezentacji, która wywołała falę internetowych memów i kpin, na Kreml wreszcie dociera świadomość, że nie wszystko idzie zgodnie z planem. Według niektórych źródeł Putin odsunął na bok Szojgu i pół tuzina najlepszych generałów, pomimo ich wielokrotnych zapewnień o postępach – choć powolnych – w „ochronie życia cywili”. Stało się to zapewne ku wielkiemu zadowoleniu komentatorów domagających się bardziej radykalnej polityki pokazywanej nieustannie przez rosyjskie media propagandowe, jak np. w tym programie.
Niemniej jednak, zgodnie z ostatnimi doniesieniami, wydaje się, że rosyjski postęp militarny jest obecnie prowadzony głównie w odwrocie, a niektóre osoby uciekają z powrotem do Rosji. Oczywiście jesteśmy skłonni w to uwierzyć, ponieważ prokremlowscy propagandyści zawzięcie temu zaprzeczają.
W innych wiadomościach na temat dezinformacji czytamy:
- Ukraińskie służby specjalne stoją za zabójstwem córki Aleksandra Dugina. Wygląda to jak typowa prokremlowska teoria spiskowa i dezinformacja na temat Ukrainy lub jej służb specjalnych. Nie ma dowodów na poparcie twierdzeń, jakoby Ukraina stała za zamachem na Darię Duginę w Moskwie. Rosja niemal natychmiast oskarżyła Ukrainę o zamach, przedstawiając jedynie wątpliwe „dowody”, które nie zostały niezależnie zweryfikowane. Ukraina zaprzeczyła, jakoby miała jakikolwiek udział w ataku. To samo dotyczy Estonii i Wielkiej Brytanii.
- Zachód jest nazistowski, bo wspiera nazizm na Ukrainie. W prokremlowskich urojeniach nie tylko Ukraina jest nazistowska, ale do jednego worka wrzucają też cały Zachód. To powtarzająca się narracja dezinformacyjna rozpowszechniana przez prokremlowskie media dyskredytująca Zachód i służąca jako uzasadnienie militarnej agresji Rosji na Ukrainę.
- Zachód pogrzebał umowy gwarantujące suwerenność i integralność Ukrainy. Twierdzenie, że Zachód w jakiś sposób naruszył porozumienia w sprawie Ukrainy i rzekomo sprowokował rosyjską inwazję na Ukrainę, jest kluczowym przekazem prokremlowskiej dezinformacji. Próbując obarczyć Zachód winą za rosyjską wojnę w Ukrainie, ta narracja dezinformacyjna ma na celu zrzucenie z siebie przez Rosję odpowiedzialności za jej niesprowokowaną agresję militarną na sąsiedni kraj.
